Nie wiem co jest z tym czasami. Czy my, Polacy, musimy się zawsze o coś między sobą kłócić? Ostatnio obserwowałem sytuację, która dała mi wiele do myślenia. Otóż siedziałem sobie w pierwszym, tegorocznym ogródku była chyba końcówka marca. Na rynku mojego miasta zaczęli zbierać się ludzie.
Okazało się, że odbędzie się tutaj dzisiaj manifestacja Kodu. Wszystko ok, wydaje mi się, że pozbyliśmy się tych dobrych nawyków rodem z PRL i zapomnieliśmy, że razem możemy więcej i że trzeba wtedy wziąć nasz głos pod uwagę. Siedzę i przyglądam się. Przyszło wiele osób w różnym wieku. Pojawiła się też grupka młodych ludzi, której makietą okazała się bluza Red id bad powieszona na stelażu. Zastanawiałem się, o co im chodzi. Przecież w żadnym stopniu nie o tym miała być manifestacja.
Chwilę później dowiedziałem się Młodzi ludzie byli delegacja młodych patriotów polskich, którzy dołączyli do manifestacji po to, by pokazać, że symbole narodowe, używane często przez fanatyków nie muszą od razu oznaczać faszyzmu, czego symbolem miała być właśnie bluza Red is Bad z wielki orłem w koronie. Podobnie jak reszta manifestacji, skandowali za konstytucją, w obronie Trybunału i przeciwko ustawie medialnej. Zrobili tym gestem na mnie wrażenie, bo pokazali, że nie można pozwolić się zaszufladkować.
